Euro 2012 - jak bardzo jesteśmy do tyłu?

Menosan For Sale Requip No Prescription Buy Remeron No Prescription Buy Online Isordil Buy Tenormin Online Hyzaar For Sale Rhinocort No Prescription Buy Kamagra No Prescription Buy Online Arava Buy Plan B Online Brite For Sale Anatrim No Prescription Buy Isordil No Prescription Buy Online Mentat Buy Relafen Online Avandia For Sale Differin No Prescription Buy Zanaflex No Prescription Buy Online 36 Beauty Buy Mexitil Online Grifulvin For Sale Clarina No Prescription Buy Wellbutrin No Prescription Buy Online Actoplus Met Buy Arimidex Online

Będzie trudniej i drożej, niż myślimy - usłyszeliśmy wczoraj na konferencji Eurolog 2012 o biznesie wokół mistrzostw Europy w piłce nożnej. Dobra wiadomość - z organizacji mistrzostw powinniśmy mieć znacznie więcej radości. Impreza rozpoczęta wczoraj w Sheratonie łączy wokół piłkarskiego turnieju trzy środowiska: rząd, samorządy i przedsiębiorców. Pytanie jedno - jak zarobić na Euro 2012. Z wystąpień układa się obraz oczekiwań i obaw kilku środowisk. - Ważne, że do tej wymiany informacji dochodzi w Krakowie - podkreślał Wiesław Starowicz, wiceprezydent miasta.

Istotnie - Kraków ma o co walczyć, bo wciąż nie ma pewności, że będzie organizatorem tych mistrzostw. - Jechałem dziś do Krakowa z Warszawy półtorej godziny dłużej, niż przewidywał rozkład. Nie jest to dobra prognoza dla organizacji Euro. Ale są i poważniejsze - przestrzegał Krzysztof Czaplicki reprezentujący Polską Konfederację Pracodawców Prywatnych i Bank Światowy. - W ostatnim raporcie BŚ na temat łatwości prowadzenia biznesu na świecie Polska znalazła się na 74. miejscu. Spadamy, bo inni się reformują, a my stoimy. Maciej Łataś, specjalista od marketingu sportowego z agencji reklamowej Epoka, wskazywał pozytywne wzory: - Wielka Brytania. Na rok przed otwarciem nowego stadionu Arsenalu cały Londyn żył nową inwestycją. Pokazywano to, co dopiero będzie. To była wielka promocja futbolu. Zresztą tam przed otwarciem ligi w mediach można usłyszeć hasła: “nie zapomnij kupić nowego karnetu całej rodzinie!”. Tam to radosne wydarzenie, które u nas wciąż jest w niszy.

Jaka to nisza, pokazują badania przytaczane przez patronów programowych krakowskiej konferencji. - W sukces organizacyjny Polski przy organizacji Euro 2012 wierzy zaledwie 41 proc. Polaków, sceptyków jest aż 28 proc. - przypominają prof. Halina Brdulak, kierowniczka Zakładu Transportu Międzynarodowego i Logistyki SGH, oraz prof. Witold Orłowski, główny doradca ekonomiczny PricewaterhouseCoopers Polska. Martin Oxley, prezes Brytyjsko-Polskiej Izby Gospodarczej: - Większość zaplanowanych inwestycji związanych z przygotowaniem mistrzostw w Polsce ma być finansowanych z funduszy publicznych. Trudno mi zrozumieć, dlaczego.

Mykhailo Brodovych, konsul generalny Ukrainy w Krakowie: - U nas prawie wszystkie inwestycje buduje się za prywatne pieniądze. Praktycznie zakończono już budowę nowoczesnego stadionu na 32 tys. widzów w Dniepropietrowsku za 200 mln euro. Szybko idzie budowa stadionu w Doniecku, który ma zmieścić 50 tys. kibiców. Ale ogólnie mogę ocenić, że przygotowanie obu krajów jest podobne. W jednych sprawach my jesteśmy lepsi, w innych wy. - Sporo tu pesymizmu - oceniał prezydent Izby Przemysłowo-Handlowej w Krakowie Andrzej Zdebski. - Przecież w Krakowie na przykład mamy stadion Wisły prawie gotowy, budowa dróg jakoś idzie. Bez stadionu narodowego w Warszawie damy sobie radę. Powinniśmy się bardziej cieszyć tymi mistrzostwami, tym bardziej że w wersji minimum Polska będzie przygotowana już niedługo - dodał.

Ale Euro to nie tylko stadiony i drogi. - Zapewne mało kto zdaje sobie sprawę, że rozwiązania IT, bezpieczeństwo przesyłania danych jest równie ważne jak drogi i stadiony. A jeszcze mniej osób wie, że drogi światłowodowe wcale nie będą tańsze niż drogi dla samochodów. A je też trzeba zbudować - mówił Tomasz Białobłocki z Telekomunikacji Polskiej, która razem z Alcatelem Lucent, Techmeksem i Siemensem zaprezentowała rozwiązania stosowane w organizacji największych imprez sportowych świata. Dzisiaj drugi dzień konferencji, m.in. z udziałem przedstawicieli Banku Pekao SA (jak finansować mistrzostwa? czy będą specjalne kredyty?), Schenkera (logistycznego partnera MKOl-u), izb gospodarczych, Ministerstwa Sportu i samorządów.

Podczas naszych mistrzostw Europy popełniliśmy tylko dwa błędy: przegraliśmy z Grecją na otwarcie mistrzostw i w finale - żartował Angelo Brou, wiceprezydent Portugalskiej Federacji Piłkarskiej. Portugalczyk jest jednym z gości konferencji Eurolog 2012 w Krakowie. Przedstawił film o korzyściach z organizacji mistrzostw Europy. Nie zabrakło więc w nim autostrad, pełnych stadionów i zadowolonych turystów. Brou zaznaczał, że potrzeba współpracy kilku sektorów: inwestycyjnego, administracyjnego, finansowego i bezpieczeństwa. - W przypadku Euro 2004 całość nadzorował dyrektor turnieju. Na początku nasza administracja wynosiła 19 osób, ale tuż przed startem zaangażowanych było już 240 pracowników i tysiące wolontariuszy - przypominał Brou, wówczas członek rady dyrektorów organizującej turniej.

Do przedsiębiorców mówił: - Nie zrobicie nic bez współpracy z rządem. Na wybudowanie stadionów przeznaczono 70 proc. funduszy na Euro. - Może to mało polityczne, ale świetnie przygotowana Hiszpania, która rywalizowała z nami o organizację mistrzostw, zaproponowała 10 stadionów, a my osiem. Dzięki temu wygraliśmy - uważa Brou. Przypomnijmy, że Polska walczy o to, żeby zwiększyć liczbę stadionów, na których będzie rozgrywany turniej, żeby wśród miast organizatorów znalazł się też Kraków. - Wy macie łatwiej, bo dzielicie się z Ukrainą - dodał z optymizmem Brou.

Euro to nie tylko stadiony. Fun Park, czyli centrum rozrywki stworzone w Lizbonie specjalnie dla kibiców, odwiedziło 167 tys. fanów, czyli średnio ponad 7 tys. osób dziennie. Na gościach Portugalczycy zarobili ponad 700 mln euro, każdy turysta zostawił mniej więcej ponad 1300 euro. - Mistrzostwa Europy to impreza globalna - przekonuje Brou. Stoją za nimi statystyki. Internetową witrynę Euro 2004 odwiedziło 40 mln użytkowników, z czego 47 proc. kliknięć pochodziło z Azji i obydwu Ameryk. Nic dziwnego, skoro stronę można było czytać w dziewięciu językach. {Źródło: “Gazeta Wyborcza Kraków”}


Zobacz też wpisy o podobnej tematyce:

Zostaw komentarz!