Euro 2012 - przygotowania na Pomorzu
Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz i marszałek województwa Jan Kozłowski zagwarantowali na piśmie, że stadion Baltic Arena powstanie, nawet jeśli miasto nie otrzyma na jego budowę ani złotówki od państwa lub prywatnych inwestorów. Co jeszcze obiecali UEFA gdańscy politycy, urzędnicy i przedsiębiorcy? Tydzień temu gdańscy urzędnicy ogłosili przetarg na firmę, która pomoże miastu w przygotowaniach do Euro 2012. Zwycięzca opracuje kosztorys budowy stadionu, biznesplan, raport o oddziaływaniu na środowisko i wstępny projekt. Do materiałów przetargowych urzędnicy dołączyli ofertę z 2006 r., dzięki której Gdańsk znalazł się wśród miast, w których rozgrywane będą mecze Euro 2012. To dziesiątki stron, na których przedstawiono m.in. koncepcję budowy stadionu, atrakcje turystyczne miasta czy opis planowanych inwestycji drogowych.
Wśród dokumentów są także wymagane przez UEFA gwarancje, na których władze miast, urzędnicy i prywatne firmy zobowiązały się do określonych rzeczy. Włodzimierz Machczyński, prezes Portu Lotniczego w Gdańsku podpisał w marcu 2006 r. dokument, w którym zobowiązał się, że “żadne ograniczenia lotów nocnych nie będą obowiązywały na tydzień przed meczem inauguracyjnym i trzy dni po meczu finałowym Euro 2012″. - Wiele lotnisk - z powodu bliskości dzielnic mieszkalnych - takie ograniczenia posiada, choćby Okęcie - opowiada Machczyński. - Na szczęście nas ten problem nie dotyczy: lotnisko leży wyżej od miasta, mamy naturalne ekrany dźwiękochłonne w postaci lasów, u nas samoloty mogą latać na okrągło, także nocą. Nic nie wskazuje, by to miało zmienić się w najbliższych latach. Podpisanie takiego dokumentu nie było więc dla mnie żadnym problemem.
Gwarancje podpisywali gastronomicy (m.in. szefowie restauracji Gdańskiej, Tawerny, Kubicki, Dwór Oliwski), którzy obiecali, że w okresie od 1 maja do 1 sierpnia 2012 r. udostępnią na cele Euro 2012 swoje lokale, bez dodatkowych opłat. Właściciele trójmiejskich boisk treningowych (m.in. rektor AWFiS) zagwarantowali, że będące w ich dyspozycji obiekty pozostaną do dyspozycji UEFA w czasie mistrzostw. Romuald Nietupski, dyrektor Zarządu Dróg i Zieleni w Gdańsku obiecał, że inwestycje transportowe związane z Euro 2012 (m.in. Trasa Sucharskiego) będą gotowe na czas. Najpoważniejsze są gwarancje podpisane przez prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. Zobowiązał się, że “zezwolenia i decyzje zostaną wydane na tyle wcześnie, aby umożliwić oddanie stadionu do użytkowania do czerwca 2010 r.” oraz do tego, że “w przypadku niewyłonienia partnera prywatnego oraz nieuzyskania dotacji ze środków publicznych, powoła spółkę celową, która wyemituje obligacje”. Innymi słowy - problem ze zdobyciem pieniędzy na budowę stadionu nie obchodzi UEFA, Baltic Arena ma być gotowa i koniec.
Deklarację podobnej treści podpisał Jan Kozłowski, marszałek województwa pomorskiego. Baltic Arena ma kosztować od 650 milionów do miliarda złotych. Gdyby ta kwota miała w całości pochodzić z budżetu miasta, byłoby to poważne osłabienie miejskich finansów i konieczność odłożenia wielu innych, planowanych miejskich inwestycji. - Dlatego oczywiście liczymy na wsparcie ze strony partnerów prywatnych i rządu - mówi Michał Brandt, rzecznik zespołu przygotowującego Euro 2012 w Gdańsku. - Ale tak jak zadeklarował prezydent Adamowicz, musimy być przygotowani także na najczarniejszy scenariusz, czyli na sytuację, w której za budowę stadionu będziemy płacić sami.
- Choćby się waliło i paliło Baltic Arena musi powstać na czas. Kiedy zabraknie pieniędzy z rządu, samorząd wojewódzki na pewno nie odwróci się od Gdańska - potwierdza swoją gwarancję z 2006 r. marszałek Kozłowski. Jednak o ile wszystko wskazuje na to, że rząd dołoży się do stadionów, dużo trudniejsze będzie oddanie Baltic Areny do użytku w czerwcu 2010 r. Już teraz harmonogramy przewidują, że stadion będzie gotowy najwcześniej na początku 2011 r. - Częściowo winę za ewentualne opóźnienia ponosić będzie sama UEFA, która przełożyła wybór organizatora Euro 2012 o pięć miesięcy. Korzystając z doświadczeń Portugalii wiemy jednak, że - jeśli budowa stadionu będzie w toku - konsekwencji z powodu kilkumiesięcznych opóźnień nie będzie - uważa Brandt. {Źródło: “GW Trójmiasto”}
Kategoria: News - 06/08/2007
Zobacz też wpisy o podobnej tematyce:

Zostaw komentarz!