Kto zarobi na Euro 2012?
Choć do Euro 2012 pozostały jeszcze cztery lata, to UEFA już sprawdza czy na internetowych aukcjach i bazarach w Polsce, nikt nie sprzedaje gadżetów związanych z Mistrzostwami. Handlującym bez pozwolenia grozi wielomilionowymi karami, a nawet więzieniem. Mariusz z Warszawy, właściciel niewielkiej firmy, handluje na co dzień odzieżą sprowadzaną z Chin. Za kilka miesięcy chce sprzedawać T-shirty z nadrukami o Euro 2012. Już zakontraktował w Chinach partię kilku tysięcy koszulek. - Czekam tylko na ogłoszenie oficjalnego logo mistrzostw. Wtedy daję znać Chińczykom. Oni to błyskawicznie nadrukują i koszulki będą gotowe do wysłania - opowiada przedsiębiorczy warszawiak.
Nie chce zdradzać jak, gdzie i za ile chce sprzedawać koszulki ani ile zamierza na nich zarobić. Dopiero ciągnięty za język przyznaje, że myśli o internecie i straganach. Na koszulkach się jednak nie skończy. Są też osoby, które nie czekają na oficjalne logo i już teraz oferują w internecie najrozmaitsze gadżety związane z mistrzostwami Europy. Na Allegro są nawet fotele Euro 2012. Najpopularniejszy gadżet, czyli czapeczka z nielegalnym logo jest zaś taką samą pokusą dla sprzedawcy jak i nabywcy, bo będzie dużo tańsza od tej legalnej. Nakrycie głowy na Euro 2008 kosztuje w sklepie internetowym UEFA ok. 9 euro, podróbki są przynajmniej dwa razy tańsze.
Jednak ci, którzy liczą na łatwy zarobek, mogą się przeliczyć. Przekonał się o tym Polmos Józefów, który chciał wypuścić na rynek wódkę z Euro 2012 na etykiecie. - Namierzyliśmy to zawczasu. Firma nie miała zgody UEFA. Tłumaczyli się, że nie wiedzieli o potrzebie ubiegania się o jakiekolwiek pozwolenie - mówi Katarzyna Meller z PL.2012, spółki, która została powołana do koordynowania i nadzorowania organizacji Euro 2012 i współpracuje z UEFA. Firma z Józefowa może oczywiście zwrócić się o pozwolenie albo w ostateczności zmienić etykiety. Do tego czasu butelki z alkoholem, leżą w magazynach.
PL.2012 na razie ogranicza się od upominania i informowania. Wkrótce jednak zacznie działać bardziej surowo. - Teraz UEFA koncentruje się na najbliższych mistrzostwach Europy w Austrii i Szwajcarii, ale zaraz po tym turnieju całą uwagę skupi na nas i będzie pilnować interesów sponsorów, którzy płacą wielkie pieniądze, by mieć wyłączność na reklamowanie swoich produktów - zapowiada Tomasz Zahorski, krajowy koordynator ds. własności intelektualnej w PL2012. Przedsiębiorcom grożą wysokie kary. W grę wchodzą nie tylko milionowe odszkodowania, ale kary do trzech lat więzienia, a dla tych, którzy z nielegalnego procederu zrobią stałe źródło dochodu - nawet do pięciu lat. Polscy współpracownicy UEFA zapewniają, że mają sposoby, by znaleźć nieuczciwych sprzedawców na straganach, czy też w internecie. Pomogą w tym m.in. celnicy. Już podczas mundialu w 2006 roku zatrzymali np. 32 tys. nielegalnych breloków z nadrukiem “FIFA Mistrzostwa Świata”.
W ściganiu podróbek uczestniczyć będzie policja i straż miejska (przewiduje się dla nich specjalne szkolenia), ale również sami oficjalni sponsorzy wspierani przez armię “tajniaków”. Dziś takie firmy jak Adidas, Coca-Cola, BenQ, Carlsberg czy MasterCard płacą UEFA gigantyczne pieniądze - w przypadku Euro 2008 w sumie 180 mln euro - by móc wykorzystywać logo mistrzostw na swoich produktach. I dlatego UEFA robi wszystko, by dbać o ich interesy. Ma zamiar patrzeć na ręce także kibicom. Na stadionach legalnie można pić tylko napoje wyprodukowane przez oficjalnego sponsora. W pubach i ogródkach piwnych (jeśli ekran będzie liczył trzy metry) zaproponują nam wyłącznie piwo sponsora mistrzostw.
Specjaliści przewidują, że prawdziwy wysyp tych, którzy będą chcieli nielegalnie zarobić sobie na mistrzostwach, dopiero przed nami. Mogą się o tym przekonać Szwajcarzy, gdzie - tuż przed mającymi się lada dzień rozpocząć Euro 2008 - naliczono ponad 400 przypadków firm łamiących prawa do posługiwania się różnego rodzaju zastrzeżonymi znakami towarowymi. Czy u nas też tak będzie? - UEFA powierzyła Polsce i Ukrainie piłkarskie mistrzostwa Europy. Ta impreza niesie za sobą prestiż, a jeśli potraktować ją jak inwestycję - możliwość zarobku. Do nas należy, by stworzyć dla tej inwestycji odpowiedni klimat - przypomina Zahorski.
Źródło: “Metro”
Kategoria: News - 24/05/2008
Zobacz też wpisy o podobnej tematyce:
- Brak podobnych wpisów...

Zostaw komentarz!