Stocznia chce budować stadiony na Euro 2012
Ukraińscy właściciele Stoczni Gdańsk chcą budować stalowe elementy stadionów na Euro 2012. Myślą głównie o gdańskiej Baltic Arenie. Tymczasem związkowcy nie wykluczają strajku - boją się, że zmiana profilu produkcji doprowadzi do masowych zwolnień. Ale już niedługo na terenie kolebki “S” mogą być produkowane także konstrukcje stalowe, a wśród nich elementy stadionów na Euro 2012. Mówi o tym Andrzej Faracik, prezes należącej do Ukraińców spółki ISD Konstrukcje, która działa już na terenach stoczni.
- Zaczynamy produkować dźwigi okrętowe, w październiku dojdzie produkcja zbiorników, a w styczniu 2009 r. produkcja związana z inwestycjami i potrzebami lokalnego rynku. Mam na myśli budowę infrastruktury na Euro 2012 - mówi Faracik na łamach “Kuriera”, zakładowej gazetki Stoczni Gdańsk. Dodaje, że chodzi mu przede wszystkim o gdańską Baltic Arenę. - Bez konstrukcji stalowych stadionu nie zbudujemy - przyznaje Ryszard Trykosko, prezes spółki Bieg 2012, odpowiedzialnej za budowę gdańskiego stadionu. - 6-7 tys. ton stali pójdzie na elementy konstrukcyjne, m.in. wręgi podtrzymujące dach. Taka sama ilość użyta zostanie przy produkcji żelbetu.
Łącznie daje to sumę ok. 12-14 tys. ton stali. Łakomy kąsek, bo rynkowa cena takiej ilości stali to minimum 30 mln zł (cały stadion wyceniany jest na pół miliarda). Ukraińska firma nie zgłosiła się bezpośrednio do przetargu na budowę stadionu. Ale to nie zamyka jej drogi do współuczestnictwa w budowie. - Główny wykonawca, po uzyskaniu naszej akceptacji, będzie mógł korzystać z podwykonawców - informuje Trykosko.
Ukraińcy, którzy w Polsce mają także Hutę Częstochowa, już wcześniej zapowiadali, że oprócz statków chcą budować wieże do elektrowni wiatrowych. Tłumaczyli, że dążą do budowy koncernu metalurgicznego, tzw. pionowej integracji: od złóż rudy, przez huty, do wytwarzania finalnych produktów, np. statków. Obecnie prowadzą z rządem negocjacje dotyczące zakupu Stoczni Gdynia i planują połączenie jej z gdańskim zakładem.
Załoga kolebki “S” zapowiada protesty. - Nie zgodzimy się na połączenie obu firm, bo to doprowadzi do likwidacji stoczni w Gdańsku - mówi Karol Guzikiewicz, wiceszef “S” w Stoczni Gdańsk. - Nie mam nic przeciwko zarabianiu na Euro 2012. Ale dla nas najważniejsza jest produkcja statków. Zgodnie z obietnicami ISD, mieliśmy stać się jedną z najlepszych stoczni w Europie. A od miesięcy nic się nie dzieje! Ludzie zarabiają coraz mniej, najlepsi fachowcy odchodzą.
“S” popierają inne związki. - Wspólnie postanowiliśmy, że do 12 września przeprowadzimy w firmie referendum. Zapytamy załogę o poparcie dla strajku - zapowiada Waldemar Wilanowski, szef związku zawodowego pracowników SG. O pracę boją się też menedżerowie. - Plotkuje się, że jeśli ISD kupi Stocznię Gdynia, to produkcja stoczniowa przeniesiona będzie w całości do Gdyni. W Gdańsku zostanie tylko spawanie konstrukcji stalowych. To oznacza masowe zwolnienia, zamiast 2,5 tys. pracowników, wystarczy ich 300 - mówi jeden z menedżerów. Przedstawiciele ISD nie chcieli komentować tych informacji…
Źródło: “Gazeta Wyborcza Trójmiasto”
Kategoria: News - 21/08/2008
Zobacz też wpisy o podobnej tematyce:

Zostaw komentarz!